Sprawdzasz, oszczędzasz



SUV to komfort i funkcjonalność, ale także wyższe koszty utrzymania. Pansamochodzik.pl postanowił sprawdzić ile kosztuje ubezpieczenie tego typu auta.

Na „warsztat” wzięliśmy samochód dosyć nietypowy, SsangYong Rexton 2.7 XDi z 2005 roku. Wersja Elite dla której postanowiliśmy wyliczyć składkę OC i AC jest wyposażona w silnik diesla o mocy 165 KM z udokumentowanym przebiegiem 93 tys. km. Na potrzeby naszego porównania wytypowaliśmy cztery popularne towarzystwa ubezpieczeniowe: PZU, LINK 4, Aviva i Liberty Direct. Efekt? Sprawdzając ofertę więcej niż jednej firmy zaoszczędzilibyśmy prawie 800 złotych!

And the winner is...

Jako właściciela pojazdu przedstawiliśmy mężczyznę w wieku 29 lat, stanu wolnego, zamieszkałego w jednym z podwarszawskich powiatów i legitymującego się prawem jazdy od 10 lat. „Klient” prosił kolejnych konsultantów o przedstawienie najbogatszej wersji ubezpieczenia. I tak w zakres oferty OC+AC+NNW wchodziły m.in.: pełne assistance z holowaniem spod domu, auto zastępcze na czas naprawy czy ubezpieczenie szyb. W firmie Aviva rocznie za taki pakiet musielibyśmy zapłacić 2966 zł. W PZU stawka była zdecydowanie niższa i wynosiła 2405 zł. Ponadto dopłacając 59 zł mogliśmy wezwać fachowca do zatrzaśniętych kluczyków czy przebitej opony. Ale zwycięzcą rankingu został LINK 4. Firma, która jeśli chodzi o samo ubezpieczenie OC nie rozpieszcza swoich klientów w przypadku pełnych pakietów może się pochwalić ofertą o niebo lepszą. Za najwyższy poziom ubezpieczenia bez wkładu własnego należałby zapłacić 2170 zł.

W Liberty Direct o SsangYongu nie słyszeli

Czwarty ubezpieczyciel walkę o klienta oddał walkowerem. Rozmawiając z konsultantem Liberty Direct dowiedzieliśmy się, że nie może on wyliczyć składki dla SsangYong Rexton, gdyż... tak mało popularnego auta nie ma w ogóle w bazie. Jakim cudem towarzystwo, które świadczy usługi ubezpieczeniowe w 24 krajach Ameryki, Europy i Azji(!) nie zauważyło kilkuletniej obecności koreańskiego producenta na naszym rynku? To zapewne pozostanie słodką tajemnicą szefów jego polskiego oddziału. Co prawda wyliczenie składki dla Rextona nie jest niemożliwe, ale w tym celu klient musiałby przesłać ksero dokumentów lub fakturę zakupu auta z pełnymi danymi modelu. Strach pomyśleć co byśmy usłyszeli chcąc ubezpieczyć Ferrari albo Lamborghini. „Zapraszamy do konkurencji”?

Rafał Skórski